niedziela, 3 kwietnia 2016

60. Zeznania dzieciaka


**Kendall**

            Zaraz po wizycie u Carlosa pojechałem do Jamesa, by z nim porozmawiać i w ogóle powiadomić go o całej sytuacji. Zadzwoniłem dzwonkiem, a drzwi otworzyła mi moja siostra w nie najlepszym humorze.
- Co się stało? – Zapytałem.
- Posprzeczaliśmy się z Jamesem. – Odpowiedziała, zamykając za mną drzwi. – Znowu.. – Dodała po krótkiej przerwie.
- O co?
- O nic. Jak zwykle. Ale nie ważne. Wejdź dalej. – Wyminęła moje pytanie i zaprosiła gestem ręki do środka. Postanowiłem nie wnikać w ich sprawy. Już dawno zmądrzałem. Kiedyś dociekałbym o co im chodzi, ale teraz uważam, że lepiej żeby załatwiali to między sobą. Weszliśmy do salonu, gdzie na kanapie siedział James. Wyglądał na wkurzonego.
- Chyba naprawdę przyszedłem nie w porę.
- Przestań. – James wstał i podał mi rękę. – Adriana po prostu ma „truskawkowe dni” i nawet nieopuszczona deska w kiblu przyprawia ją o białą gorączkę.
- Nawet mnie nie denerwuj! Powiedziałam Ci już. Następnym razem jak nie opuścisz tej cholernej deski to wylecisz razem z nią przez okno!

niedziela, 13 marca 2016

59. Pozbawieni wolności




**Carlos**

- Setny raz wam powtarzam! NIE JESTEM ŻADNYM PEDOFILEM do jasnej cholery! – Moje nerwy sięgnęły już chyba zenitu. – Od dwóch godzin mnie tutaj machlujecie, a ja nic złego nie zrobiłem! Chciałem dać chłopakowi tylko autograf!
- W takim razie jak wyjaśnisz to, że świadkowie zeznają, że chłopiec płakał? – Zapytał funkcjonariusz.
- Płakał wcześniej, bo na niego krzyczałem, żeby zszedł mi z drogi. Bawił się na środku ulicy!
- Ach tak? A potem ty chciałeś zabawić się z nim?
- Kurwa mać! Za kogo wy mnie macie?! Nie kręcą mnie mali chłopcy, jasne?! – Wrzasnąłem. – Nie wiem. Pogadajcie z tym chłopakiem. On wam wszystko wyjaśni!
- Nasi ludzie już go szukają. Potrzebujemy tylko jego zeznań i będziesz ugotowany, Pena! – Policjant popatrzył mi w oczy z pogardą. – Zabierzcie go na dołek, bo rzygać mi się chce, jak na niego patrzę! – Wydał polecenie, a dwóch innych skuło mnie w kajdanki i zaprowadziło za kratki. Odpięli mi kajdanki i wepchnęli do celi, zamykając za mną drzwi.
- Jestem niewinny! – Krzyknąłem za nimi, ale na nic. Nikt tutaj mi nie wierzył. Zacząłem kopać w nogę od metalowego łóżka. Musiałem wyładować emocje. Kiedy już trochę ochłonąłem, rzuciłem się na łóżko i czekałem na rozwój sprawy. Miałem nadzieję, że znajdą tego małego i on wszystko im wyjaśni. Przecież nie zrobiłem nic złego.

czwartek, 10 marca 2016

Urodzinki !!!!!


Tak! Dziś jest ten dzień! Dziś BTRAS obchodzi swoje drugie urodziny! Tak! Jestem dupkiem! Tak! Dopiero dziś mi się przypomniało! Tak! Jestem idiotą! Tak! Zaniedbałem me maleństwo! Tak! Pracuję nad rozdziałem! Tak! Tęsknię! Tak! Weny nadal brak! Tak! Będzie dobrze! Tak! Jeszcze się rozkręcę! Tak! BTRAS jeszcze nie umarło! Tak! Weselmy się! Tak! Odbiło mi! Tak! Dziękuję za uwagę! :p

Dużo było tych taków, ale serio odbiło mi. Nie gniewajcie się na mnie za te zaniedbania. Rozdział prawie gotowy. PRAWIE! Dziś go jeszcze nie dostaniecie, ale zapraszam niebawem :)

Nie mam dla Was żadnych statystyk, nie mam żadnych niespodzianek, nie przygotowałem się, bo zapomniałem...

Zróbcie mi ten prezent na dzień mężczyzny i nie bijcie ^^ A przy okazji wszystkim mężczyznom (o ile ktokolwiek płci męskiej to czyta) oraz wszystkim kobitkom (spóźnione) WSZYSTKIEGO NAJ! I WSZYSTKIEGO NAJ dla mojego bloga :)

Mogę Wam rzucić fotkę, którą dziś na tt znalazłem. Logaś i Kend zamienili się twarzami. Ta możliwość podbija internety :D



Do twarzy im ^^ IS KOGAN REAL ?? :D 

Na tym kończę tą notkę. Dawno mnie tu nie było, oj dawno. Z tego miejsca pozdrowionka dla wszystkich!!! I takie pytanka dla 3 osób:

Marlik, co zrobić byś skrobnęła jeszcze 100 rozdziałów na PPP ? :)
Werka, odblokujesz Ty się kufa wreszcie ?! :D
Marta, jak Ci idzie pisanie przecudownej medycznej historii?? ^^

Do zobaczyska niebawem, skarby! :* 

Trzymajcie się :)
BTC


niedziela, 10 stycznia 2016

58. Rozwodowa nerwówka




**Carlos**

            Dziś miała się odbyć moja rozprawa rozwodowa. Zgodziłem się na rozwód bez orzekania o winie, bo chciałem to mieć jak najszybciej za sobą. Dochodziła właśnie dwunasta. Zjadłem już śniadanie i nadszedł czas na poranną toaletę. Później założyłem garnitur i byłem gotowy do wyjścia. Stresowałem się. Dziś miałem zakończyć pewien rozdział swojego życia. Najbardziej bałem się znów ją zobaczyć. Kochałem ją nadal, ale byłem pewien, że nie chcę do niej wracać. Mimo wszystko jednak bałem się, że gdy ją zobaczę, to moje nastawienie się zmieni, że jej ulegnę. A przecież z tego związku nie mogło już nic wyjść. Zdradziła mnie i to nie pierwszy raz. Oszukiwała, kłamała w żywe oczy, że jestem ojcem jej dziecka, manipulowała mną, a ja byłem ślepy. I czy tak ma wyglądać małżeństwo? Nie! Nie chciałem takiego życia. Związek z nią wiele mnie nauczył i byłem pewien, że chce zacząć wszystko od nowa, ale niestety serce jest często silniejsze od rozumu. Najlepiej gdyby ona w ogóle nie pojawiła się na tej rozprawie. Nie wiem jak. Chciałbym po prostu, żeby to wszystko mogło odbyć się bez jej udziału i bym nie musiał jej więcej oglądać. Niestety się tak nie dało i byłem skazany na to spotkanie. Spojrzałem na zegarek, była 12:30, więc miałem jeszcze chwilę czasu. Dziwiło mnie to, że Kendall jeszcze się nie obudził. Nie wyszedł nawet na śniadanie, czy do toalety. Postanowiłem sprawdzić, czy wszystko z nim w porządku. Podszedłem do drzwi jego pokoju i zapukałem. Nic. Powtórzyłem czynność, ale bez jakiejkolwiek reakcji blondyna. To sprawiło, że w mojej głowie pojawiły się jeszcze większe obawy.

niedziela, 3 stycznia 2016

57. Same niespodzianki


**Logan**

            Kiedy teściowa się już uspokoiła, atmosfera w domu rodziców Susan się poprawiła. Na twarzy kobiety zawitał nawet uśmiech. Teściowie przystali na moja propozycję. Stwierdzili, że to dobry czas na chrzest. Podzielali moje zdanie, że w tym dniu lepiej robić coś konkretnego, niż siedzieć samotnie w domu i płakać w poduszkę. Zdecydowałem się jednak zostać na noc. Napisałem smsa do Kendalla, że wrócę jutro, a on odpisał mi tylko, że spoko. Było mi go tak cholernie żal. To nagłe zniknięcie Alice strasznie go przytłoczyło. Dobrze, że Carlos z nim zamieszkał i ma na niego oko, bo nie wiem do czego mogłoby dojść.

poniedziałek, 30 listopada 2015

56. U teściów


**Carlos**

            Stałem na schodach prowadzących do jakiegoś wielkiego budynku. Nie wiedziałem nawet dlaczego się tam znalazłem. Odwróciłem się, by przyjrzeć się budowli. Wysoka jak cholera ściana z czerwonej cegły znajdowała się przede mną, a szerokie automatyczne drzwi otwierały się i zamykały co chwila w zależności od tego, czy ktoś chciał wyjść lub wejść do środka. Rozejrzałem się w koło. Było pusto. Nagle znikąd pojawiła się przede mną Caroline.

wtorek, 3 listopada 2015

55. Konflikt, zaginięcie i ugoda


**Logan**

            W zaistniałej sytuacji swój wyjazd do teściów musiałem przełożyć. Przyznam szczerze, że obawiałem się tego, co mogą wykazać wyniki badań, próbowałem dodzwonić się do Caroline, ale bezskutecznie. Nie mam pojęcia czemu mnie unikała. Przynajmniej miałem jakąkolwiek okazję, by porozmawiać z Carlosem. O dziwo nawet doszliśmy do chwilowego porozumienia. Postanowiliśmy razem jechać do Caroline i wyjaśnić to wszystko, a badania swoją drogą. Byłem bardzo ciekawy, co powie nam blondynka. Korzystając już  z okazji, że do teściów nie pojechałem, chciałem przynajmniej tutaj na miejscu zorganizować rodziców chrzestnych dla moich dzieci. Dlatego też najpierw wybrałem się do Kendalla, który na moją propozycję zareagował niezwykle radośnie. Zuza była nie mniej zadowolona, a może nawet i zaskoczona. Ostatnio trochę ją zaniedbałem. W każdym razie chciałem teraz wszystko naprawić. Chyba wreszcie dojrzałem do tego, by zacząć myśleć o sobie i o dzieciach, a nie żyć przeszłością. Dobrze jest mieć przyjaciół.